Co robi mama, gdy dziecko ma drzemkę

Napiszę Wam dzisiaj co porabiam jak Zośka drzemie w dzień.

tulipan-011

Każde dziecko jest inne, śpi o różnych godzinach, z różną częstotliwością, a co ważne – jedne dzieciaki śpią jak ‚kamień’ i nic nie jest w stanie je obudzić natomiast inne, tak jak moja Zosia, ma bardzo słaby sen i budzi je byle hałas. Więc kiedy moje dziecię postanawia iść na swoją drzemkę (no dobra, prawie zawsze jest tak, że ja o tym postanawiam), a najczęściej jest to koło godziny 11-12, nastaje grobowa cisza w domu. No dobra, powiedzmy. Bo najczęściej o tej też porze moje sąsiadki postanawiają włączyć na całą parę swoje sprzęty muzyczne, albo np. postanawiają uciąć sobie gadkę na korytarzu z wszelkimi ahami hahami i innymi, tym podobnymi odgłosami (mój pies jest wyczulony na tym punkcie i zawsze musi wtrącić swoje trzy grosze do tych gadek), wtedy też zjawia się listonosz albo kurier (domofon jest do jakiegoś czasu notorycznie wyłączony, więc niestety ale moja skrzynka zawsze jest zawalona różnymi awizo), nie wiem dzwonią z banku z nową ‚wspaniałą’ ofertą (dlatego też jeżeli po raz setny nie możesz się do mnie dodzwonić – wybacz moja nokia jest zawsze wyciszona) czy inne dziwne sprawy się dzieją, które nie mają miejsca przed południem albo w późniejszych godzinach. Btw, z czego są te ściany zrobione w tych nowych blokach ? Z jednej strony, z boku dostaję muzykę od jazzu, baha, szopena począwszy, kończąc na wysłużonej metalice, natomiast z góry, zapewne ze względu na wiek sąsiadki, zaczyna się od eltona dżona, łitnej hjuston, bajlando a nawet na stachurkim kończąc. Istna kakofonia dźwięków. Dobrze, że dzielę ściany tylko z dwoma sąsiadami, bo co by się działo gdyby było ich czterech ? Disco polo, bez urazy, ale bym chyba nie zniosła. Więc jeśli cudem dzięki tym ‚błahostkom’ Zosia się nie zbudzi, ja mam wtedy czas najczęściej na:

1. Picie kawy – taki rytuał codzienny. Zosia zasypia, ja pędzę na łeb na szyję do kuchni wstawić zaparzarkę, by po 5 min parzenia wypić mój napój bogów Lavazzę 😛

2. Jedzenie lunchu – dobra, niech będzie co będę ściemniać- jest to najczęściej coś ‚dobrego’ do kawy i mam tu na myśli ciasto/ciastko/czekoladka/muffim  (niepotrzebne skreślić). Hehe i mam tu szczęście bo nie cierpi na tym moja waga, podejrzewam, że to dzięki zabawom i lataniu za Zosią po całym naszym przybytku

3. Nadrabianie zaległości w czytaniu książek/odmóżdzjących gazet

4. ‚Siedzenie na kompie’ – po prostu sprawdzenie meila, fejsa, instagrama, obczajenie pinteresta, rzadziej praca na kompie, bo nie lubię czegoś zaczynać i nie kończyć, a czasu jaki mam dla siebie niestety nie mogę przewidzieć. Czasem jest to i 3 h (oh lala! full wypas!), a czasem i 40 min (dobre i to!)

5. Leniuchowanie – po prostu leżenie i nic nie robienie, myślenie o niebieskich migdałach czasem też się przydaje dla oczyszczenia umysłu

6.Pisanie notek na bloga, czytanie Waszych blogów

7. Robienie różnych, różniastych sesji do My Scandi albo na tego bloga 🙂

5

Niestety, a może stety (?) natura tak stworzyła moje dziecię, że w czasie jej drzemki wskazane jest chodzenie na paluszkach, nie kichanie, nie kaszlenie, nie hałasowanie at all. Ja się już przyzwyczaiłam, i sama cieszę się z tej ciszy, która wtedy jest w domu. Dobra, nie licząc sąsiadów. Więc drodzy czytelnicy, for God`s sake – jeśli jesteście sąsiadami małego brzdąca – zanim włączycie muzykę na całą parę, zanim zaczniecie się jarać z drugą sąsiadką na ogólnodostępnym korytarzu (w ogóle co to za zwyczaje, ja chyba jestem z innego świata bo mnie zawsze uczono by w takich miejscach zachowywać ciszę), zanim zaczniecie trzaskać drzwiami od klatki (ehhh te mieszkania na parterze) to zastanówcie się nad tym dwa razy i pomyślcie o biednej mamie sąsiadce, dla której nawet ta godzina w ciszy w ciągu dnia jest zbawieniem dla jej ciała i umysłu, no i zdrowia psychicznego 🙂

O wilku mowa, Zosia się już kręci w łóżeczku. Spała dzisiaj dwie godziny – dziękuję drodzy sąsiedzi!

4
tulipan-009 1 tulipan-026

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.